środa, 10 kwietnia 2013

Efektima duet do rąk

             Podczas ostatnich zakupów wypatrzyłam kolejny duet do pielęgnacji dłoni nieznanej mi firmy - Efektima. Produkt ten składa się z dwóch kroków: peelingu i maski do rąk.




Peeling:

Składniki: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Lithothamnium Calcareum Powder, Glycerin, Hydrogenated Polydecene, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Polyacrylate-13, Polyisobutane, Polysorbate 20, Alumina, Argania Spinosa Oil, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Lilial, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool


Maska:

Składniki: Aqua, Glycerin, Vitis Vinifera Seed Oil, Hydrogenated Polydecene, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Glycine Soja Oil, Tartaric Acid, Pyrus Malus Fruit Extract, Citrus Limon Fruit Extract, Citric Acid, Hydrolyzed Grape Fruit, Hydrolyzed Wheat Bran, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Glyceryl Stearate, Butylene Glycol, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Stearic Acid, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Stearyl Alcohol, Argania Spinosa Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Lilial, Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Coumarin, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool

          Oba produkty na dość wysokich pozycjach zawierają olej z pestek winogron (peeling na drugiej, maska na trzeciej) odpowiedzialny za tworzenie na powierzchni skóry warstwę okluzyjnej (filmu), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody (jest to pośrednie działanie nawilżające), przez co kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza skórę. Stosunkowo wysoko znajduje się również olej sojowy, który nawilża i poprawia stan bariery naskórkowej. Dość daleko mamy także olej arganowy. Ponadto w peelingu znajdują się drobinki z alg, a w masce wyciąg z aceroli, kolagen i elastyna (mniej więcej w połowie składu). Niestety w składzie pojawiają się także parabeny.

 
Od producenta:

I etap - peeling złuszczający 

Skuteczny i błyskawiczny peeling do rąk. Doskonale złuszcza obumarłe warstwy rogowe naskórka oraz poprawia mikrokrążenie krwi. Dzięki starannemu połączeniu oleju sojowego oraz drobinek ścierających z alg morskich, preparat zapewnia natychmiastowy efekt odżywionych i wygładzonych dłoni. Skóra po zabiegu jest silnie zregenerowana, odmłodzona i ukojona. Peeling doskonale przygotowuje słoni do przyjęcia nowych, wyjątkowo cennych składników zawartych w masce. 


II etap - nawilżająca maska

Innowacyjny preparat stworzony na bazie wyciągu z aceroli - najbogatszego naturalnego źródła witaminy C. Rozjaśnia przebarwienia oraz sprawia, że nawet bardzo przesuszone i zniszczone dłonie stają się miękkie i aksamitnie gładkie. Przyspiesza odnowę komórkową, działa łagodząco oraz poprawia koloryt naskórka. Dzięki dodatkowej dawce witaminy C oraz aktywnym składnikom kolagenu i elastyny, maska daje wyjątkowy komfort skórze dłoni, która na długo pozostanie widocznie odżywiona, zregenerowana i odmłodzona.


Moja ocena:

             W związku z tym, że był to mój pierwszy kontakt z firmą Efektima i nie czytałam recenzji tego produktu nie miałam co do niego żadnych konkretnych oczekiwań. Niestety po użyciu duetu czuję niedosyt. Zapach obu etapów jest przyjemny i delikatny, nie umiem go jednak w tej chwili do niczego porównać. Peeling ma płynno-kremową konsystencję, drobinki ścierające są bardzo przyjemne. Produkt nie podrażnia, całkiem dobrze złuszcza. Dobrze się zmywa ale... dłonie po umyciu w moim odczuciu nie są ani odżywione ani jakoś specjalnie wygładzone. W przypadku innych duetów obserwowałam takie działanie, tutaj niestety nie. Za co niestety dostaje pierwszy minus. Jeśli chodzi o maskę, to jest ona bardziej zwarta, treściwa. Dobrze się rozprowadza ale niestety kiepsko się wchłania. Mimo odczekania 15 min zalecanych przez producenta i kilku dodatkowych maska dalej pozostawała na dłoniach i musiałam iść ją zmyć. Nie lubię tego robić ale z drugiej strony nie lubię też efektu klejących dłoni. Za to kolejny minus, gdyż na opakowaniu nie ma mowy o potrzebie usuwania nadmiaru maski. Mimo tych wszystkich narzekań, ostatecznie dłonie są całkiem dobrze nawilżone, wypoczęte i zregenerowane ale też jakby dziwnie matowe - aż ciężko mi ubrać to w słowa. No właśnie... Mam mieszane odczucia w stosunku do tego produktu, z jednej strony zauważam w nim sporo niedociągnięć, z drugiej jednak powinnam skupić się na całości, a zwłaszcza na efekcie końcowym.


Podsumowanie:

Zalety:
- cena
- wydajność
- spora ilość produktu
- przyzwoite nawilżenie i zregenerowanie


Wady:
- kiepsko się wchłania
- bliżej nieokreślona matowość skóry


Ocena: 5,5/10
Cena: ok 2,50 zł
Pojemność: peeling 7 ml, maska 7 ml
Dostępność: łatwo dostępny

wtorek, 9 kwietnia 2013

Yves Rocher Tradition de Hammam, Orientalny peeling do ciała z glinką marokańską

          Dziś zaprezentuję wam peeling do ciała z glinką marokańską firmy Yves Rocher z serii Tradition de Hammam. W związku z tym, że peeling jest dość drogi i ma stosunkowo małą pojemność (150 ml) postanowiłam przeznaczyć go tylko i wyłącznie do pielęgnacji dłoni.







Składniki (wg INCI): Aqua, Glycerin, Rosa Damascena Distillate, Prunus Armeniaca Seed Powder, Moroccan Lava Clay, Mehylpropanediol, Coco-Caprylate/Caprate, Argania Spinosa Oil, Argania Spinosa Shell Powder, Ammonium Acryloyldimehyltaurate/VP. Copolymer, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Parfum, Xanthan Gum, Methylparaben, Acrylates / C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Phenoxyethanol, Ceteareth-33, Ethylparaben, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Propylparaben, Sodium Hydroxide, Tetra-Sodium EDTA
 
            Jak widać skład jest dość przyjazny, produkt zawiera bowiem m.in hydrolat z róży damasceńskiej, modny ostatnio olejek arganowy i substancje peelingujące w postaci proszku z pestek moreli, glinki marokańskiej oraz sproszkowane łupiny owoców araganii. Niestety w składzie ma również trzy prabeny.
 
Od producenta:
 
               Odkryj tradycyjny ceremoniał oczyszczania skóry ciała Hammam. Wybierz orientalny peeling łączący olejek arganowy bio, delikatną glinkę i puder z nasion drzewa arganowego o właściwościach oczyszczających. Nałóż peeling na zwilżoną skórę ciała, masuj, a następnie spłucz. Efekt: Twoja skóra będzie gładka , miękka i pachnąca. Stosować 1-2 razy w tygodniu. Nie stosować na twarz. 




Moja ocena:

                Szata graficzna i opakowanie są idealnie dopasowane do ich zawartości czyli peelingu. Używając go miałam wrażenie, że mam do czynienia z produktem luksusowym i za taki dalej go uważam. Zapach idealnie dopełnia całość, jest wyrazisty, orientalny ale nie nachalny. Bardzoooo mi się podoba, moje klimaty, ale już na przykład mojej przyjaciółce nie przypadł do gustu i stwierdziła, że ze względu właśnie na ten zapach nie mogłaby go używać. Jak już wcześniej wspomniałam peeling stosowałam wyłącznie do dłoni. Konsystencję ma dziwną, trochę żelową trochę płynną, w każdym bądź razie lekką. Gołym okiem możemy dostrzec mniejsze i większe drobinki peelingujące. Efekt ścierania oceniam na średni, zdecydowanie nie podrażnia skóry. Początkowo używałam go tak, jak zaleca producent. Zwilżałam dłonie, nakładałam, masowałam i spłukiwałam później jednak wypracowałam sobie swoją własną metodę. Produkt nakładałam na mokro, masowałam i... nie spłukiwałam. Albo delikatnie zrzucałam drobinki ścierające, albo czekałam aż same odpadną. Czemu właśnie tak? Po wypróbowaniu sposobu producenta wszystko było ok, jednak nie zmywając peelingu, który zresztą częściowo bardzo fajnie się wchłania, na dłoniach pozostawał bardzo fajny, lekki film. Moje ręce dłużej były nawilżone, odżywione i zregenerowane niż w przypadku zmycia peelingu. Nie były jednak klejące tak jak w przypadku niektórych peelingów. Produkt jest moim absolutnym hitem. Jestem z niego naprawdę zadowolona. Kolejnym plusem jest to, że jest wydajny, a subtelny zapach po użyciu długo się utrzymuje. Jednym minusem jest cena regularna (67zł), ale bardzo często firma oferuje rabaty, promocje itd. Zdarza się również, że możemy go otrzymać gratis przy jakichś większych zakupach, więc nie ma co narzekać na cenę bo jest tego warty. Polecam. 

Podsumowanie:

Zalety:
- zapach
- wydajność
-  działanie nawilżające
- długotrwały efekt
- opakowanie
-  dostępność

Wady:
- cena regularna
 
Ocena: 8,0/10
Cena: ja zapłaciłam 46,90 zł (cena regularna 67zł)
Pojemność: 150 ml
Dostępność: bardzo łatwo go kupić

niedziela, 7 kwietnia 2013

Spóźnione prezenty na Zająca

           Dziś chciałam się pochwalić jakie cuda dostałam na Zająca od mojej kochanej mamy. Jak to często bywa z naszą pocztą, przyszły troszkę spóźnione... jednak pierwsze wrażenie rekompensuje wszystko. Oprócz Scrubu Mango nie zdążyłam jeszcze  nic wypróbować, ale myślę, że będę bardzo zadowolona. Są to moje pierwsze kosmetyki rosyjskie, ale podejrzewam, że nie ostatnie. Same zobaczcie.





1. Organic Shop Scrub Mango 250 ml
2. Organic Shop Peeling enzymatyczny Mango 75 ml
3. Organic Shop Maska nawilżająca z Aloesem 75 ml
4. Organic Shop Maska do włosów Grecka Figa 250 ml
5. Organic Shop Krem do ciała różowe Liczi 250 ml


          Scrub pachnie obłędnie, przynajmniej dla miłośników owocowych zapachów czyli mnie. Owocowe zapachy dodają mi energii i motywują do pracy, czekoladowe również lubię ale to zdecydowanie na dobranoc. Scrub co prawda nie pachnie dokładnie jak mango, ale przynajmniej zapach nie jest sztuczny i chyba już się od niego uzależniłam.





         Jak tylko ich troszkę poużywam i wyrobię sobie o nich opinię to z pewnością napiszę o nich parę recenzji.



Lubicie owocowe zapachy czy bardziej korzenne, czekoladowe, kawowe?

sobota, 6 kwietnia 2013

Dzień Ziemi z The Body Shop


              Podczas dzisiejszych zakupów, przechodząc obok TBS zauważyłam informację o trwającej u nich akcji. Z okazji dnia ziemi, który przypada 22 kwietnia, w dniach 5-28 kwietnia przyniesione do sklepu puste opakowanie po dowolnym kosmetyku, dowolnej marki zapewnia nam 22% rabatu na 22 produkty m.in. krem do rąk Hemp, czekoladowe masło do ciała, mgiełkę do ciała Satsuma, masło do włosów Raiforest, perfumy White Musk Libertine oraz szampon bananowy. Przyniesione opakowanie zostanie oddane do recyclingu. Uważam akcję za bardzo udaną, jak tylko zużyję jakiś produkt o końca wybiorę się do sklepu. Jestem bardzo ciekawa jakie jeszcze produkty będzie obejmował rabat.


  


A wam jak się podoba ten pomysł? 

czwartek, 4 kwietnia 2013

Marion Ekskluzywne trio do dłoni z olejkiem arganowym - czyli ciag dalszy rozpieszczania dłoni

Dziś chciałam wam zaprezentować kolejny produkt do pielęgnacji dłoni - kurację z modnym ostatnio olejkiem arganowym. Dla odmiany nie będzie to duet, a trio ;) a dokładniej mówiąc Ekskluzywne trio do dłoni firmy Marion. Składa się ono z trzech kroków: krok 1 Delikatny peeling krok 2 Pielęgnująca kąpiel Krok 3 Kremowa maska.





Skład:

Peeling

Składniki (wg INCI): Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Polyethylene, Glycerin, Acrylates Copolymer, Carbomer, Triethanolamine, Polyquaternium-10, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, CI 16255, CI 15985


Kąpiel

Składniki (wg INCI): Paraffinum Liquidum, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Silica, C12-13 Pareth-3, Polysorbate 80 (and) Cetyl Acetate (and) Stearyl Acetate (and) Oleyl Acetate (and) Acetylated Lanolin Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Isopropyl Myristate (and) Glycine Soja Oil (and) Carthamus Tinctorius Oil (and) Linoleic Acid (and) Tocopheryl Acetate (and) Retinyl Palmitate, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Benzyl Cinnamate 


Maska

Składniki (wg INCI): Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Paraffinum Liquidum, Olea Europea (Olive) Fruit Oil, Methyl Propanediol, Dimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate (and) Glycine Soja Oil (and) Carthamus Tinctorius Oil (and) Linoleic Acid (and) Tocopheryl Acetate (and) Retinyl Palmitate, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Methylisothiazolinone, Allantoin, Polyquaternium-37, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Triethanolamine, Citric Acid


W związku z tym, że poprzednie produkty Marion, o których pisałam miały podobny skład, nie będę się powtarzać i was zanudzać. Nawiążę jedynie do tego, że kąpiel i maska miały zawierać olejek arganowy, owszem zawierają - ale prawdopodobnie w niewielkiej ilości (patrząc na pozycję na liście składników).



Od producenta:

Delikatny peeling
- usuwa  martwe komórki naskórka,
- ułatwia wnikanie substancji aktywnych w głębsze warstwy skóry,
- pozostawia skórę jedwabiście gładką.

Pielęgnująca kąpiel dogłębnie zmiękcza zrogowaciały naskórek, przygotowuje skórę do przyjęcia substancji aktywnych zawartych w kremowej masce. Zawiera olej arganowy, który:
- sprawia, że skóra staje się delikatna,
- dogłębnie i skutecznie nawilża,
- odżywia i wygładza.

Kremowa maska tworzy na skórze delikatny film, zabezpieczający naskórek, przed nadmiernym wysuszeniem i podrażnieniami. Zwiera olej arganowy i witaminy E, A, F które:
- pomagając zlikwidować szorstkość skóry oraz utrzymać jej prawidłową wilgotność,
- nadają skórze miękkość i elastyczność,
- chronią przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrzynych.



Moja ocena:


          Kilka razy zastosowałam trio bez żadnego dodatku, efekt był zadowalający. Jednak któregoś dnia postanowiłam kupić olej arganowy głównie po to, aby nacierać nim zniszczone paznokcie. W ramach eksperymentu dodałam go również do kąpieli oraz maski. Pomysł okazał się bardzo dobry, w tym połączeniu produkt jest jednym z moich ulubionych. Szkoda, że producent nie dodał go więcej. Wracając jednak do produktu... zapach wszystkich trzech kroków jest przyjemny, jak dla mnie orientalny, bardzo zbliżony do zapachu oleju arganowego, który kupiłam. Zdecydowanie lubię takie klimaty, więc dostaje za to plus. Konsystencja peelingu jest żelowa ale po krótkim masażu pozostają jedynie cząsteczki odpowiadające za ścieranie naskórka. Peeling jest raczej delikatny, ale w moim odczuciu wystarczający. Nie podrażnia, pozostawia dłonie leciuteńko zaczerwienione. Dłonie stają się gładsze, skóra bardziej napięta. Jeśli chodzi o kąpiel, przygotowujemy ją z 500 ml wody oraz oleistej zawartości saszetki. Kojarzy mi się ona z rosołem, który bardzo często określam mianem "tłustej wody" (wolę pomidorową :P). W mojej wersji do kąpieli dodaję 5 kropel oleju arganowego. Po 5 minutowym moczeniu moje suche jak pieprz dłonie stają się miękkie i aksamitne, po prostu cudowne. Po osuszeniu do saszetki z maską ponownie dodaję olej, dosłownie 2-3 krople. Maska jest biała i ma kremową konsystencję. Doskonale nawilża i lekko natłuszcza. Jedynym minusem jest to, że jest jej troszkę mało - ale na pokrycie obu rąk wystarcza, więc nie będę się czepiać. Podsumowując bardzooooo ją wam polecam, szczególnie w wersji z dodatkiem oleju. Nie lubię go używać "solo", ponieważ wtedy ręce są zbyt tłuste. Teraz znalazłam idealny sposób na jego aplikację. 100 ml oleju kupiłam za 40 zł, po kilkunastu użyciach jego zużycie jest minimalne. Jeśli się zdecydujecie, bądźcie ostrożne, bo w związku z tym, że jest na niego "bum" można się naciąć (najlepiej kupić go w sklepie, zapytać o źródło pochodzenia no i oczywiście czytać etykiety).


Posumowanie:

Zalety:
- zapach
- wydajność
- efekt nawilżenia i wygładzenia
- ciekawy pomysł z kąpielą
- cena

Wady:
- dostępność
- mała pojemność maski
- mała zawartość olejku arganowego


Ocena: przed dodaniem olejku 7,0/10 po dodaniu 7,5/10

Cena: 2,50 zł
Pojemność: peeling 3ml, kąpiel 5ml, maska 2 ml
Dostępność:  niestety w sprzedaży stacjonarnej nie mogę na nią trafić, kupuję przez internet


A wam, która z trzech zaproponowanych kuracji firmy Marion podoba się najbardziej? A może już którejś próbowałyście? Chętnie poznam wasze opinie.


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Marion Parafinowa kuracja dla dłoni

           Dziś kolejna recenzja z cyklu pielęgnacja dłoni. Coraz bardziej zaczynam lubić jednorazowe deuety, dlatego też wybrałam kolejny produkt tego typu, a mianowicie Parafinową kurację dla dłoni firmy Marion. Składa się ona z regenerującego peelingu oraz pielęgnacyjnej maski parafinowej.  Dodatkowo do maski dołączone są foliowe rękawiczki. Zobaczcie same.







Skład:

Peeling

Składniki (wg INCI):  Aqua, Paraffinum Liquidum, Stearic Acid, Glyceryl Stearate (and) PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Glycerin, Cetyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Caprylic/Capric  Triglyceride, C12-13 Pareth-3, Polyethylene, Polysorbate 20, Isohexadecane (and) Polyisobutene, Walnut (Juglans Regia) Shell Powder, Isobutyloparaben, Methylparaben, Methylparaben, Phenoxyethanol, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Allantoin, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Panthenol, Sodium Polyacrylate (and) Hydrogenated Polydecene (and) PPG-5 Laureth-5, Parfum, Triethanolamine, Citric Acid, Geraniol 


Maska

Składniki (wg INCI): Paraffinum Liquidum, Isopropyl Myristate, C12-13 Pareth-3, Isohexadecane (and) Polyisobutene, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, C10-30 Cholesterol/Lanosterol Esters, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Parfum, Glycine Soja (Soybean) Oil, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Linoleic Acid, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitete, Geraniol



           W peelingu pojawia się cała gama prabenów, jeden z nich troszkę mnie niepokoi, a mianowicie izobytyloparaben. Jeśli czytałyście polecony przeze mnie artykuł, to pamiętacie zapewne tabelkę, która przedstawia sugestie Komisji SCCS (Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów) dotyczące dopuszczalnego stężenia, ograniczeń i wymagań w przypadku stosowania parabenów. W tabelce tej izobutyloparaben otrzymał zakaz stosowania... W związku z tym wolałabym, żeby jednak go w składzie nie było.


Od producenta:  


            Regenerujący peeling dla dłoni zwiera naturalne łupiny z orzecha i olej jojoba. Peeling pozwala usunąć zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Przyspiesza wchłanianie składników aktywnych, pobudza krążenie, regeneruje spierzchniętą skórę dłoni oraz zmiękcza zrogowacenia. Nadaje dłoniom wyjątkową gładkość i elastyczność.




           Pielęgnacyjna maska parafinowa w płynie przywraca prawidłową kondycję suchym i wymagającym regeneracji dłoniom. Dzięki unikalnej formule opartej na oleju parafinowym i oleju ze słodkich migdałów maska tworzy na skórze delikatny film, zabezpieczający naskórek przed nadmiernym wysuszeniem i podrażnieniami, jednocześnie odżywiając i wygładzając skórę dłoni. Zawarty w masce naturalny emolient Super Sterol Liquid doskonale nawilża i regeneruje, a witaminy E, A i F pomagają zlikwidować szerokość skóry oraz utrzymywać jej prawidłową wilgotność. Maska pozostawia skórę miękką i jedwabiście gładką.




Moja ocena: 


          Jeśli chodzi o zapach, to jest przyjemny, zarówno w przypadku peelingu i maski - nie potrafię go jednak zidentyfikować. Mimo to, zdecydowanie bardziej podobał mi się zapach termoaktywnego duetu (tu znajdziecie recenzję) tej samej firmy. Peeling jest białą substancją o kremowej konsystencji. Dobrze się rozprowadza, ściera przyzwoicie (ten pochodzący z duetu termoaktywnego mimo wszystko lepiej). Przed przystąpieniem do działania proponuję przygotować sobie ręcznik, rozpakować rękawiczki i rozdzielić duet. Za pierwszym razem tego nie zrobiłam i skończyło się to pomazaniem połowy łazienki ;) Kiedy mamy już wszystko gotowe, należy zwilżyć dłonie wodą i nałożyć peeling. Producent zaleca zmycie go letnią wodą po 2 min, moje peelingowanie trwa conajmniej 4 min. Dłoni po umyciu nie osuszamy, tylko od razu pokrywamy je wodnistą maską , zakładamy rękawiczki i przykrywamy ręcznikiem. Przyznam się, że pierwszy raz spotykam się z zarówno z maską w płynie jak i dołączeniem przez producenta rękawiczek. Jeśli chodzi o konsystencję maski to jest ona bardzo nieporęczna ale dla pozytywnego efektu, jaki daje, zdecydowanie warto się przemęczyć. Nie raz kombinowałam z nakładaniem rękawiczek przy innych maskach, tym razem miałam je w komplecie i oceniam dodatek jako bardzo miły. Według producenta maskę należy trzymać 10 min, ja przeciągam ten czas do 15 min - efekty są lepsze. Co ważne maski nie zmywamy, jedynie zbieramy nadmiar chusteczką lub ręcznikiem. Na dłoniach faktycznie pozostaje ochronny film, ale w żadnym wypadku nie jest on tłusty, nie przeszkadza też w żadnych wykonywanych czynnościach. Tak jak w przypadku duetu Eveline film, który pozostawał na dłoniach wywoływał u mnie poczucie dyskomfortu w wypadku tego duetu jest przyjemny. Skóra jest napięta, nawilżona, zregenerowana a nawet promienna. Uważam produkt za całkiem udany, ale mimo to dalej będę poszukiwać ideału. Uważam, że warto spróbować. Raz na jakiś czas z pewnością pojawi się w mojej kosmetyczce.



Podsumowując:

Zalety:
- cena
- dobre nawilżenie i zregenerowanie
- dobre wchłanianie
- rękawiczki

Wady:
- nie można kupić produktów w większych opakowaniach
-dostępność 

Ocena: 6,0/10
Cena: 1,99 zł
Pojemność: peeling 5g, maska 6 ml
Dostępność : niestety w sprzedaży stacjonarnej nie mogę na nią trafić, kupuję przez internet



I co skusicie się? A może już wypróbowałyście? Podzielcie się ze mną proszę opiniami.

niedziela, 31 marca 2013

The Body Shop Hemp Hand Protector



Witam wszystkich serdecznie w świąteczne popołudnie. Jak smakowało wam śniadanko? Czy macie jakieś swoje ulubione Wielkanocne specjały? Ja uwielbiam jajka faszerowane mmm... Gotuję jajka na twardo, obieram ze skorupek tak żeby uzyskać dwie całe połówki skorupki. Pieczarki obieram ścieram na tarce i gotuję. Następnie wrzucam jajka i pieczarki do rozdrabniacza dodaję sól, pieprz i pietruszkę. Do otrzymanych wcześniej "miseczek" ze skorupek wrzucam farsz, posypuję delikatnie bułką tartą i przesmażam na maśle. Polecam! Ale zapewne wy też znacie ten przepis.
Korzystając z błogiego lenistwa przygotowałam dziś recenzję mojego największego przyjaciela tej zimy (który powrócił do mojej torebki po dość długiej nieobecności), a mianowicie kremu do rąk Hemp Hand Protector firmy The Body Shop.  Nie będę ukrywać, że firma ta jest jedną z moich ulubionych, mimo to postaram się być maksymalnie obiektywna.
Wszystkie fanki TBS wiedzą, że 90% produktów tej marki pachnie OBŁĘDNIE, niestety nie jest tak w przypadku kremu, o którym mowa. Mimo to jestem pod ogromnym wrażeniem produktów z serii Hemp, a miałam już okazję używać kremu do rąk, kremu do twarzy oraz pomadki do ust.
Seria produktów Hemp jest przeznaczona do skóry bardzo suchej, wymagającej nawilżenia, czyli dokładnie takiej jaką posiadam. Kiedy po raz pierwszy sprzedawczyni zaproponowała mi kosmetyki zawierające wyciąg z nasion konopii siewnej zdębiałam ;), a byłam wtedy świeżo upieczoną licealistką, której konopia kojarzyła się dość jednoznacznie. Było to dobrych parę lat temu i mimo, że od tamtej pory testowałam już na sobie wiele produktów, na palcach u jednej ręki policzę, które tak naprawdę nawilżały moją skórę (mowa tu głównie o twarzy i dłoniach, bo jeśli chodzi o resztę ciała to tych produktów jest troszkę więcej) dlatego też bardzo często powracam do tej serii.




Skład:


Składniki (wg INCI): Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Myristyl Myristate, Cannabis Sativa Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Dimethicone, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cera Alba, Panthenol, Methyl Soyate, Phenoxyethanol, Parfum, Sodium Benzoate, Allantoin, Citric Acid, Potassium Sorbate, Xanthan Gum, Hydrogenated Castor Oil, Retinyl Palmitate, Copernicia Cerifera Cera, Disodium EDTA, Tocopherol, Talc, CI 77288, CI 77492, CI 77491, CI 77499.

Patrząc na skład nie jestem zachwycona, ale też nie mam się specjalnie do czego przyczepić (no może tylko tyle, że producent mógłby zastąpić ten nieszczęsny PEG czymś innym, ale stosuję go również w swoich badaniach na uczelni i nie zrobił mi jeszcze krzywdy). Szczerze mówiąc w tym  jedynym (no może jeszcze w kilku innych) przypadku nie obchodzą mnie  składniki, najważniejsze jest dla mnie to, że krem działa na moją ekstremalnie suchą skórę. Niemniej jednak na zielono zaznaczyłam składniki pochodzenia roślinnego lub mineralnego (Hydrogenated Castor Oil przeważnie jest pochodzenia roślinnego, ale nie zawsze dlatego zaznaczyłam go na niebiesko).


Producent, praktycznie nic nie obiecuje w opisie na opakowaniu, więc pominę ten punkt.


Moja opinia:


Krem ma zielonkawy odcień i stosunkowo lekką konsystencję. Zapach jak już wcześniej wspomniałam nie jest powalający, jednak nie jest też nieprzyjemny, bardzo ciężko mi go opisać… ziołowo-trawiasty to słowa, które przychodzą mi na myśl (w każdym razie nie pachnie jak marihuana :P). Mnie osobiście absolutnie nie przeszkadza, a od jakiegoś czasu nawet mi się podoba. Tłumaczę to sobie tak, że kojarzy mi się z czymś dobrym (komfortem nawilżenia dłoni) więc automatycznie przez zmysły jest odczytywany jako przyjemny zapach. Ale koniec filozofowania do rzeczy…  Już po pierwszym użyciu byłam bardzo zadowolona, jednak nauczona wcześniejszymi doświadczeniami nie wpadłam w zachwyt, bowiem nie raz zdarzało się, że jakiś produkt przez jakiś czas działał pozytywnie, a potem przestawał. Okazało się jednak, że efekt jest tutaj naprawdę bardzo długotrwały. Używam go już kilka lat, z przerwami oczywiście. Przyznam, że nie wiem dlaczego,  bo nie sądzę, że znajdę coś równie cudownego. Krem doskonale się rozprowadza i wchłania. Skóra po użyciu jest gładka, elastyczna, nawilżona, uspokojona i zregenerowana. Zdecydowanie polecam go wszystkim osobom, które mają problem z nadmierną suchością dłoni. Naprawdę warto spróbować.


Podsumowanie:

Zalety:


- wydajność

- nawilżenie

- długotrwały efekt

- ogólna poprawa kondycji skóry

- szybkie wchłanianie

- adekwatna do jakości cena (może to zabrzmi dziwnie, bo 23 zł za 30 ml to nie jest mało, jednak dla osoby, która chcąc ratować swoje dłonie miała styczność z kremami w przedziale cenowym 3-70 zł to w tej sytuacji 23 zł jest zaletą)


Wady

 - jeśli miałabym się już naprawdę czepiać, to opakowanie mogłoby być zamykane, a nie zakręcane i bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne (bo jak widać na zdjęciu moje, po kilku miesiącach używania jest dość sfatygowane)


Ocena: 9,5/10
Cena: ok. 23 zł 30 ml (ok. 45 zł 100 ml)
Pojemność: 30ml/100ml
Dostępność: łatwo dostępny

sobota, 30 marca 2013

Eveline Profesjonalny peeling i maska-serum do rąk

           Po pierwsze chciałabym złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia świąteczne. Dużo szczęścia, radości i przede wszystkim zdrowia. Niech się spełnią wszystkie wasze marzenia, nawet te najskrytsze, a uśmiech zawsze gości na waszych twarzach. A teraz odrobina prywaty ;) sobie chciałabym życzyć aby pojawiła się PRAWDZIWA wiosna, bo w pogodzie zapowiadają powrót śnieżyc... Jeszcze raz wesołych Świąt! 

             Miałam taki plan aby zamieścić zdjęcie pięknych kolorowych kwiatów, niestety obecnie w moim ogródku takowych brak, jest za to dużo śniegu (do pasa). W związku z tym uśmiecha się do was pluszowy kwiat, dumnie prezentujący omawiany kosmetyk (który ledwo widać :P). To by było na tyle a'propos wiosennego klimatu.





          Wracając do testowania, dziś przygotowałam recenzję kolejnego duetu do pielęgnacji dłoni. Tym razem wybrałam peeling i maskę-serum z profesjonalnej linii firmy Eveline. Tutaj widać go lepiej, ale w dalszym ciągu muszę popracować nad robieniem zdjęć... Wybaczcie.


Skład:

Peeling

Składniki ( wg INCI): Aqua/Water, Sodium Laureth Sulfate, Polyethylene, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/ C10-30 Alkyl/Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Caffeine, Cocamide DEA, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Gycerin/ Buthylene Glycol/ Aqua/ Paullinia Cupana, Propylene Glycol/ Water/ Hydrolyzed Silk. Poliquaternium-7, Glucose, Urea, Methylchloroidothiasolinone/ Methylisothiasolinon, Fragrance, Limonene.


Maska-serum

Składniki (INCI): Aqua/Water, Glycerin, Cetyl Alcohol, Glycine Soya Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Propylene Glycol, Butyrospermum Perkii (Shea Butter) Fruit, Ceteareth-20, Sodium Polyacrylate, Dimethicone, Hydrolyzed Collagen/ Hydrolyzed Elastin, Algea Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Juice, Rosa Canina Seed Extract, Prunus Persica (Peach) Fruit Extract, Prunus Avium (Sweet Cherry) Fruit Extract, Betaine, Urea, Phenoxyethanol/ Methylparaben/ Butylparaben/ Ethylparaben/ Propylparaben, DMDM Hydantoin, Fragrance, Linalool, Buthylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Hydroxycitronellal, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone



           Jak widać skład nie jest zbyt zachęcający (np. obecność parabenów). Jedyne co mnie zachęciło do zakupu  to dość duża ilość różnego rodzaju ekstraktów znajdujących się w masce oraz dobre opinie koleżanek. Poza tym z większości produktów tej firmy byłam przeważnie zadowolona. Ale do rzeczy, jakie ekstrakty dokładnie tutaj mamy i co robią:

- Ekstrakt z alg, jak wiadomo algi charakteryzują się dość szerokim spektrum działania kosmetycznego. Hamują procesy starzenia się skóry, nawilżają, działają przeciwzapalnie, poprawiają mikrokrążenie , działają bakteriostatycznie, wykazują także właściwości filmotwórcze (tworzą film, który ogranicza odparowywanie wody z naskórka, co sprzyja lepszemu nawilżeniu, regeneracji i kondycjii skóry).

- Ekstrakt z aloesu, ma właściwości kojące oraz możliwość przenikania przez warstwy tłuszczowe, przez co doskonale nawilża skórę.

- Ekstrakt z lukrecji, wykazuje działanie przeciwzapalne, bakteriostatyczne, przeciwalergiczne oraz przeciwutleniające. Poza tym chroni skórę przed promieniowaniem ultrafioletowym.

- Ekstrakt z dzikiej róży, wzmacniając naczynia krwionośne przeciwdziała powstawaniu tzw. pajączków. Ponadto doskonale łagodzi podrażnienia, nawilża i regeneruje skórę. Dzięki zawartości kwasów przejawia działanie złuszczające, a ze względu na obecność w nim witaminy C działa rozjaśniająco.

- Ekstrakt z brzoskwini, działa na skórę nawilżająco, odświeżająco, regenerująco, a w efekcie tego odmładzająco.

- Ekstrakt z wiśni, wykazuje działanie antyutleniające, a także odżywia i poprawia koloryt skóry.


Od producenta:

       Profesjonalny peeling do rąk to natychmiastowy ratunek dla nawet najbardziej wymagającej skóry. Dzięki unikalnym kryształkom peelingującym i zawartości składników aktywnych, doskonale złuszcza zrogowaciały, martwy naskórek, pozostawiając dłonie idealnie gładkie i delikatne. Innowacyjna kompozycja starannie wyselekcjonowanych komponentów stymuluje naturalne procesy biologiczne naskórka, przyspieszając jego odnowę komórkową. Już po pierwszej aplikacji dłonie są aksamitne w dotyku, a skóra nawilżona, napięta i sprężysta.

          Profesjonalna maska do rąk to innowacyjna kuracja głęboko regenerująca suchą i spierzchniętą skórę dłoni. Przełomowa technologia produktu zapobiega wysuszeniu naskórka, tworząc na jego powierzchni ochronną tarczę hydrolipidową tzw. "niewidzialne rękawiczki". Efekt doskonałego wygładzenia widoczny jest już po pierwszym zastosowaniu. Skóra dłoni jest niezwykle miękka, nawilżona i zregenerowana, a paznokcie wzmocnione.


Moja ocena:

          Jeśli chodzi o kolor i konsystencję, peeling jest przezroczysty i dość gęsty, natomiast maska biała i kremowa. Produkt jest wydajny, jedna saszetka starcza na dwa użycia. Peeling ma charakterystyczny "chemiczny", owocowy (jak dla mnie z przewagą cytryny), który nie przypadł mi do gustu w przeciwieństwie do maski, której zapach jest delikatniejszy i bardziej naturalny, ale nadal nie z serii "chciałabym go wąchać i wąchać". Niestety tak to już jest, kiedy nasłucham się oh-ów i ah-ów na temat jakiegoś produktu przeważnie obiecuję sobie po nim zbyt wiele, w efekcie czego jestem rozczarowana. Niestety tak też było i w tym przypadku. Peeling jest dość przeciętny, nie widzę w nim nic innowacyjnego (a producent to tak podkreśla). Poziom ścierania jest średni, a efekt nie powala. Dłonie owszem są gładsze i bardziej sprężyste, ale w moim przypadku lekko podrażnione, czego nie zauważyłam przy stosowaniu duetu Marion i peelingu Ziaji. Po użyciu peelingu nie zauważyłam również nawilżenia o którym mowa w opisie produktu. W przypadku maski jest troszkę lepiej, ale nie na tyle, żeby na stałe mogła zagościć w mojej kosmetyczce. Maska niezbyt dobrze się wchłania, co jest dla mnie totalną nowością. Moje suche ręce przeważnie z wielką radością "spijają" wszystko co im zaserwuję, a tu nagle musiałam chodzić dobre 30 minut próbując wmasować owy specyfik. Poza tym  po jej rozprowadzeniu miałam nieprzyjemne wrażenie "mokrych rąk" tak jakbym je przed chwilą oblała wodą. Po wchłonięciu się maski faktycznie pozostał ochronny film, tak jak obiecywał producent. Pomimo obecności wymienionych już wcześniej ekstraktów nie zaobserwowałam jakiegoś szczególnego odżywienia czy też nawilżenia. Owszem skóra stała się gładka i wypoczęta ale podobny efekt otrzymywałam stosując domowy peeling. Do tej pory zużyłam 2 saszetki używając produktu 4 razy, głównie dlatego żeby dać mu szansę, niestety w moim odczuciu dłuższy czas użytkowania nic nie zmienił, nadal nie mam ochoty zastosować produktu ponownie.

Podsumowując:

 Zalety:
- wydajność
- cena
- poręczność (można zabrać na wyjazd, nie potrzebujemy całej tubki)

Wady:
- skład
- zapach
- brak większych efektów

Ocena: 4,0/10
Cena: ok 3,00 zł
Pojemność: peeling 6 ml, serum 6 ml.

Dostępność: łatwo dostępny

Na koniec chciałabym serdecznie was zachęcić do przeczytania artykułu pochodzącego z jednego z czasopism, które prenumeruję, a mianowicie Świata Przemysłu Kosmetycznego. Mam nadzieję, że w wolnym czasie znajdziecie chwilkę aby rzucić okiem. Artykuł dotyczy faktów i mitów związanych z parabenami (strona 60). Udało mi się załatwić wersję elektroniczną:


Jeśli któraś z was tak jak ja chciałaby związać swoją przyszłość właśnie z przemysłem kosmetycznym lub po prostu lubi tego typu czasopisma polecam. Aby uzyskać dostęp do numerów archiwalnych możecie wypełnić formularz na stronie wydawcy w celu otrzymania linka albo możecie wpisać swój email w komentarzu to ja podeślę .